
Powiem szczerze, że brakowało mi takiej powieści w światku skandynawskiego kryminału. Kiedy bowiem sięgnąłem po Szybki cash Jensa Lapidusa, zastanawiałem się skąd się ten facet wziął. Różnica między nim, a innymi autorami skandynawskich kryminałów była tak duża, że właściwie gdyby nie przesycony atmosferą Sztokholmu klimat, można by uznać, że jego książek nie napisał Szwed i że nie dzieją się w Skandynawii.







