Fjällbacka raz jeszcze

Camilla Läckberg wraca do Fjällbacki… Już nie pamiętam, ile razy przychodziło mi pisać te słowa, w zapowiedziach, recenzjach czy komentarzach. Choć od lat autorka próbuje uciec od tej etykietki, nadal pozostaje królową skandynawskiego kryminału z prowincji.

Dwunasta odsłona serii o Fjällbace, udowadnia po raz kolejny, dlaczego jej książki tak mocno wciągają miliony czytelników. Choć na pewno dałoby się w jej twórczości znaleźć ambitniejsze projekty, to właśnie saga o uroczej miejscowości w północno-zachodniej Szwecji jest jej największym osiągnięciem.

Tym razem wracamy do małego, pozornie sielskiego miasteczka, w którym przed trzydziestu laty zniknęła bez śladu Sofie Rudberg, popularna, piękna i otoczona aurą kontrowersji licealistka. Sprawa jej zaginięcia nigdy nie została wyjaśniona. Nowe okoliczności zmuszają jednak policję do ponownego otwarcia sprawy.

Läckberg doskonale buduje atmosferę. Pozorna przytulność małego miasteczka, w którym każdy zna każdego, miesza się z mroczną, toksyczną siecią sekretów, kłamstw i urazów z przeszłości. Autorka znakomicie pokazuje, jak dawne grzechy i niewypowiedziane prawdy potrafią zatruwać kolejne pokolenia. Z resztą, czegóż innego oczekiwać? To sprawdzony patent, którym posługuje się w tej serii od początku.

To, co wychodzi Läckberg najlepiej, to portrety postaci. Nie mamy tu policjantów w stylu filmowych bohaterów, tylko zwykłych ludzi z ich słabościami, ambicjami i małymi życiowymi dramatami. Dialogi są żywe, niekiedy chaotyczne, a śledztwo toczy się w typowo szwedzki, nieco nieidealny sposób – powoli, realistycznie, jak w prawdziwym życiu. Książka ma kilka równoległych wątków, momentami robi się gęsto od kolejnych postaci, ale całość spina się w spójną całość.

Płaczka zapewne nie będzie najbardziej wyszukaną literacko powieścią kryminalną, jaką przeczytacie w tym roku. Ale nie musi nią być. To po prostu bardzo dobra, wciągająca lektura, która idealnie balansuje między klasyczną zagadką kryminalną a dramatem obyczajowym. Läckberg wie, jak trzymać czytelnika w napięciu i jak sprawić, żeby po zamknięciu książki jeszcze przez jakiś czas myślał o losach stworzonych przez nią bohaterów.

Jeśli lubicie Fjällbackę – będziecie usatysfakcjonowani. Jeśli jednak chcielibyście dopiero zacząć przygodę z Läckberg, lepiej sięgnąć po wcześniejsze tomy.

Autor: Rafał Chojnacki

Camilla Läckberg , Płaczka, Czarna Owca 2026.

Dodaj komentarz