Dahl, Arne: Gorące krzesła (Piotr Bolc)

Arne Dahl: Gorące krzesła
Arne Dahl: Gorące krzesła

Czy coś może łączyć grę w gorące krzesła, eksperymenty medyczne z czasów zimnej wojny, stalinowskie wyspy skazańców i cytaty z „Hrabiego Monte Christo” Aleksandra Dumasa? Popularna wyszukiwarka internetowa pokazuje zaledwie 13 wyników i wszystkie są nieprawidłowe. Nie ma co się dziwić, bo wynik tego karkołomnego połączenia może być tylko jeden – wydana w tym roku przez Czarną Owcę książka szwedzkiego autora Arne Dahla „Gorące krzesła”.

Rzecz zaczyna się z pozoru niewinnie (o ile niewinne może być samobójstwo znanego chirurga plastycznego). Niewinnie, dlatego że nic nie wskazuje na to, by kryła się pod tym czynem jakaś tajemnica – samobójstwo popełnił człowiek rozwiedziony, samotny, pracoholik uzależniony od alkoholu. Słowem, typowy wykonawca czynu samobójczego. Opcopowi, specjalnej testowej jednostce operacyjnej Europolu, wystarczy jednak jeden szczegół – długość sznura, na którym powiesił się nieszczęśnik – by zorientować się, że coś w tej historii do końca nie gra…

I rzeczywiście, okazuje się, że Opcop ma rację. Sprawę śmierci chirurga plastycznego komplikuje dodatkowo fakt, że jego nazwisko było wiązane z wieloma śledztwami w procesach o handel żywym towarem, organami, a nawet z problemem kanibalizmu. Jakby tego było mało, okazuje się, że chirurg zaangażowany był w ściśle tajny projekt UE mający na celu opracowanie metod rozpoznawania terrorystów mających za sobą operacje plastyczne.

Niestety, nie możemy dłużej zatrzymać się na sprawie rzekomego samobójstwa chirurga, bo jego śmierć rozpoczyna istną karuzelę zbrodni. Co ciekawe, szybko okazuje się, że morderstwa zdaje się coś łączyć: wszystkie zbrodnie mają miejsce na wyspach skazańców, wymierzone są w osoby zaangażowane w propagowanie komunizmu, a ofiary znaczone są swoistym podpisem sprawcy – ugryzieniami w ramię oraz dołączonymi karteczkami z cytatami z „Hrabiego Monte Christo”. Czy jednostka Opcop zdoła zatrzymać ten rozpędzający się karawan śmierci? Kto będzie szybszy: policjanci, czy seryjny morderca?

Gdyby tak jedynie przedstawiała się fabuła książki „Gorące krzesła”, nie moglibyśmy w jej przypadku mówić o niczym więcej, jak o policyjnym kryminale z seryjnym mordercą jako głównym oponentem. Problem w tym, że Arne Dahl zdaje się mieć ambicje nieco większe, czyli takie, które zmieściłyby się na przeszło pięciuset stronach druku.

Pierwszym zagadnieniem, które porusza, a zarazem dla mnie najciekawszym, jest zderzenie ze sobą policjantów z różnych krajów w jednej jednostce Opcopu. Wywodzą się oni z dwóch kultur: byłego sowieckiego bloku wschodniego oraz z tak zwanego „Zachodu”. Odmienność doświadczeń widoczna jest zwłaszcza w jednej kwestii – stosunku do komunizmu. W zespole mamy na przykład komunizującego w młodości policjanta Arto Soderstedta, który na studiach bronił pracy „Marksizm na co dzień”. Skonfrontować się musi z doświadczeniami policjantów z NRD, Polski czy Litwy, którzy na własnej skórze poznali, czym jest „marksizm na co dzień”. Oni z kolei też muszą się skonfrontować z tym, czym tak naprawdę jest „kapitalizm na co dzień”. Zostało również dostrzeżone mimowolne poczucie wyższości, z którym obywatele „starej Unii” odnoszą się wobec „pozostałości bloku wschodniego” (taka wypowiedź pada z ust Marka Kowalewskiego, członka jednostki Opcop).

Ciekawe jest również zwrócenie uwagi na znaczenie współpracy w rozwiązywaniu skomplikowanych spraw kryminalnych. W tej książce nie ma samotnego detektywa, znanego na przykład ze starych kryminałów, który potęgą umysłu lub siłą pięści toruje drogę sprawiedliwości. Zamiast tego mamy zespół ludzi z wyraźnie przypisanymi rolami – jedni są od poszukiwaniu informacji w komputerowych bazach danych, a inni od biegania za mordercą z bronią w ręku. Ważne jest również podkreślenie roli międzynarodowej współpracy – w przypadkach taki, jak ta opisana w książce, gdzie do zbrodni dochodzi w różnym czasie, w różnych krajach, pod rządami odmiennych systemów prawnych i policyjnych, znalezienie sprawcy bez udziału międzynarodowej jednostki nie byłoby możliwe (co więcej – z książki wynika, że nawet powiązanie tych zbrodni ze sobą nie byłoby możliwe).

W tej książce znajdziemy również bardzo rzadką rzecz u zachodniego autora – krytykę komunizmu (ważnym elementem fabuły jest między innymi historia stalinowskiej wyspy skazańców, na której doszło do aktów kanibalizmu). Towarzyszy temu jednak zestawienie NATO i Związku Radzieckiego czasów zimnej wojny, mające pokazać, że i po stronie Zachodu zdarzały się nadużycia. Mowa tu o opisanym w książce fikcyjnym projekcie NATO mającym na celu stworzenie „idealnego przywódcy”, czyli człowieka, którego w sposób medyczny pozbawiono zdolności empatii, by uczynić go skutecznym narzędziem w walce z sowietami. Abstrahując od tego porównania, można również odebrać to jako krytykę eksperymentów medycznych, w których zapomina się o tym, że człowiek nie jest przedmiotem, tylko podmiotem.

Tutaj rysuje się chyba największa słabość tej książki – nagromadzenie elementów, które z trudem do siebie pasują. Z jednej strony mamy historię seryjnego zabójcy, który morduje z powodów politycznych i powiązaną z tym refleksję na temat totalitaryzmu; z drugiej strony mamy ofiarę eksperymentów naukowych NATO, co nadaje książce trochę elementów science-fiction; z trzeciej zaś mamy te nieszczęsne karteczki z cytatami z „Hrabiego Monte Christo”, co przywodzi na myśl romantyczne powieści. Czytając „Gorące krzesła” ma się wrażenie, że Autor chciał w jednej książce zawrzeć za dużo, przez co zbudował coś, co miejscami pęka w szwach. Zgromadzenie tych wszystkich elementów w jednym miejscu sprawia, że w pewnym momencie książka zaczyna przypominać typową hollywoodzką superprodukcję – z typowymi dla niej uproszczeniami i nieprawdopodobieństwami. Nie wiemy do końca, czy mamy do czynienia z kryminałem, czy może bardziej z książką science-fiction, a może raczej z międzynarodowym thrillerem szpiegowskim?

A może o to właśnie chodziło? Dla każdego coś miłego? Może dlatego w „Gorących krzesłach” występują policjanci z różnych krajów? Nie na darmo polski wydawca książki Dahla podkreśla na okładce, że w śledztwie bierze też udział gliniarz z Warszawy.

W każdym razie intrygi kryminalnej z prawdziwego zdarzenia, ze zwrotami akcji, z wodzeniem Czytelnika za nos, jest w tej książce mało.

Ale mogę się mylić. Mam tylko dwoje oczu.

Autor: Piotr Bolc

Arne Dahl, Gorące krzesła, Czarna Owca, Warszawa 2016.

Dodaj komentarz